Od właściciela czy z komisu – skąd brać używane samochody?

Artur: w zasadzie jeżdżę wyłącznie używanymi samochodami, najczęściej kupuję takie, które mają tylko kilka lat. Są to auta prawie jak nowe, a przez to, że poprzedni właściciel jeździł nimi np. 4 – 5 lat to znacznie tańsze niż te oferowane w salonach. Nigdy nie kupuję też samochodów z nieznanych źródeł, zbyt wiele słyszy się o sprowadzanych do Polski powypadkowych samochodach, bałbym się czymś takim jeździć. A poza tym kupując od kogoś, kogo dobrze nie znamy może okazać się, że kupiliśmy kradziony samochód. Dlatego ja korzystam wyłącznie z zaufanych punktów sprzedaży używanych samochodów, takich jak – krakow-skup-aut.pl.

 

Iwona: zawsze swoje samochody kupuję z pomocą mojego wujka – mechanika. Najczęściej to on znajduje dla mnie samochody prosto od właścicieli. Ponieważ długo już działa w branży bardzo często słyszy o samochodach, które są na sprzedaż, wówczas jedziemy razem do takiego właściciela, który chce się pozbyć swojego samochodu. Wujek zagląda pod maskę, jedziemy na jazdę próbną i gdy on zaakceptuje stan techniczny, a ja wygląd i cenę, wówczas płacę i odjeżdżam moim nowym – starym samochodem. Ten układ działa doskonale, a wszystkie moje samochody prowadzą się jak złoto.

 

Tymon: Moje samochody, to są zawsze samochody z drugiej ręki, kupowane od właścicieli. Najczęściej, gdy z tego, czy innego względu jestem zmuszony do zmiany mojego dotychczasowego samochodu, siadam do komputera i przeglądam pojazdy interesujących mnie marek, wyprodukowanych mniej więcej w latach, które mnie interesują. Potem umawiam się z kilkoma właścicielami, oglądam samochód, jadę na jazdę próbną i wybieram, ten który moim zdaniem jest najlepszy. Nie jestem mechanikiem samochodowym, ale znam się nieco na samochodach, dlatego jestem wstanie ocenić, czy autko będzie mi dobrze i długo służyło.

 

Marianna: jak do tej pory w moim życiu miałam trzy samochody. Wszystkie to były samochody używane, ale tylko pierwszy kupiłam samodzielnie od wcześniejszego właściciela. Samochód miał być w pełni sprawny i stosunkowo nowy, bo niewiele kilometrów miał przejechanych. Po trzech miesiącach okazało się, że muszę wymienić całe zawieszenie, bo samochód jest w rozsypce, a licznik został sztucznie przesunięty. Nie wiedziałam wtedy, co mam ze sobą zrobić – samochód nadawał się tylko na złom. To doświadczenie nauczyło mnie, żeby kupować wyłącznie samochody z komisu, tam bowiem wcześniej sprawdzają je mechanicy i nie przyjmą samochodu, który choć z zewnątrz wygląda dobrze ,to pod maską jest zdezelowany.

Dodaj komentarz